Blog > Komentarze do wpisu

MR. JONES (2013)

 

Władca koszmarów

 

mr jones

 

Produkcja: USA

Czas: 1 godz. 30 min. 

 

Penny (Sarah Jones) wraz ze swoim chłopakiem Scottem (Jon Foster) wyprowadzają się na odludzie z zamiarem stworzenia filmu dokumentalnego i podreperowania związku. Tymczasem dni mijają jeden po drugim, a prace praktycznie nie posuwają się do przodu... Przełom ma miejsce dnia 52, kiedy tajemniczy nieznajomy kradnie Scottowi plecak, w którym znajdują się m.in. kluczyki do jego samochodu. Para podążając śladem złodzieja dociera do jego chaty, w której odkrywa kolekcję niebywałych rzeźb. Okazuje się, że nieznajomy to znany twórca oryginalnych dzieł, które wysyła różnym osobom na całym świecie. Nikt nie wie na jakiej podstawie selekcjonuje potencjalnego obdarowywanego, jednak osoby, które w ten sposób "uszczęśliwiono" twierdzą, że ich życie diametralnie się zmieniło. Para wpada na pomysł nakręcenia filmu dokumentalnego o Panu Jonesie, powstałego z połączenia ich własnych podejść do jego dziwacznej twórczości...  

 

mr jones

 

Reżyserem i scenarzystą tego obrazu jest ta sama osoba - Karl Mueller, znany m.in. z "Divide" (gdzie był scenarzystą). W "Mr. Jonesie" po raz pierwszy spróbował swych sił jako reżyser. Sarah Jones jest w tym filmie tak zwyczajna, jak to tylko możliwe - tzn. nie prezentuje się jako wypindrzony ideał, ale ot jako zwykła dziewczyna, co moim zdaniem przemawia na plus, gdyż dodaje realizmu.Ogólnie poziom gry aktorskiej oceniam jako... dobry.

 

mr jones 

 

Ujęcia kręcone kamerą z ręki irytują niestety od samego początku. Film jest przedstawicielem nurtu found footage, który określa produkcje złożone z przetworzonych fragmentów cudzych utworów z własnymi. Podczas oglądania nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że film wiele by zyskał gdyby kręcono go w tradycyjny sposób. Ostatnio dosłownie co trzeci nowy horror korzysta z tego typu estetyki, co zaczyna być już nużące, bo w większości przypadków są to próby nie do końca udane. Wydaje się jakby twórca chciał ukryć niedoróbki i niski budżet produkcji, jednocześnie będąc "na topie". 

 

mr jones   

 

Nie ukrywam jednak, że sam pomysł złowrogich rzeźb i tajemniczego Pana Jonesa bardzo przypadł mi do gustu. Również wypowiedzi ekspertów oraz osób obdarowanych przez mrocznego artystę były ciekawe. Mało tego, powiem nawet, że pierwsza połowa filmu bardzo mnie wciągnęła. Naprawdę zapowiadało się, że COŚ z tego będzie. Jednak druga jego połowa, a już zwłaszcza zakończenie, które przecież powinno najmocniej trzymać w napięciu kompletnie "leżą". Zwłaszcza zakończenie jest beznadziejne - totalny chaos. Zwyczajnie nudzi. Ale się zawiodłam. Co więcej, nie wyjaśniono nawet najważniejszych wątków, najistotniejszych pytań, które nasuwały się w czasie seansu. I nadal obwiniam o wszystko kręcenie kamerą "z ręki", założę się, że przy kręceniu tradycyjnym więcej byśmy się dowiedzieli. A tak, wygląda po prostu na to, że twórca nie podołał. I tyle.  

 

mr jones

 

W dodatku dość często mamy do czynienia z irracjonalnym zachowaniem bohaterów. Cóż, trzeba było jakoś "pchnąć" fabułę do przodu, prawda? I jeszcze jedna kwestia. Naprawdę zainteresowały mnie rzeźby Pana Jonesa. Szkoda, że nie miałam szansy zobaczyć ich więcej. Tymczasem muszę zadowolić się ukradkowymi, szybkimi ujęciami trzęsącej się kamery dzierżonej w drżącej dłoni bohatera. Echhh...

 

mr jones

 

Podsumowując, film oparto na ciekawym pomyśle - gorzej z wykonaniem. Kamera z ręki nieustannie irytuje a zakończenie pozostawia wiele do życzenia. Mimo to, w razie nudy spokojnie możecie obejrzeć "Mr. Jonesa", bo znowu tragicznie też nie jest, a dobra pierwsza połowa filmu powinna wam zrekompensować pozostałe niedociągnięcia. 

 

Straszność: 5

Napięcie: 5

Dialogi: 6

Klimat: 7

Fabuła: 5

Aktorstwo: 6

Muzyka: 6

Przesłanie: 6

Zaskoczenie: 2

Oprawa wizualna: 4

W sumie: 52/100

 


środa, 12 listopada 2014, scarecella

Polecane wpisy